czwartek, 7 grudnia 2017

Bałem się zmiany dopóki to się nie stało. | Peter Dinklage


Kolejna tym razem prostsza lekcja podejścia charakterystycznego dla TR i rozwoju osobistego. Drugi mój ulubiony aktor po Jimie Careyu (który też ma świetne mowy motywacyjne). Dodałem napisy, ale może minąć trochę czasu zanim ktoś je sprawdzi i zaakceptuje. Dlatego zamieszam Transkrypcje tutaj na dole. Miłego oglądania i wielkiej inspiracji życzę. :)



Bałem się zmiany dopóki to się nie stało. | Peter Dinklage

Transkrypcja:

Nienawidziłem tej pracy i przylgnąłem do niej. 10 lat bez miejsca gdzie się ogrzać. 6 lat w pracy z poczuciem, że utknąłem w miejscu. Może bałem się zmiany. Ty też?

Kiedy miałem 29 lat powiedziałem sobie, przy następnej pracy w roli aktorskiej, którą dostanę, nie ważne jak będzie opłacana, od tej chwili, będę, na lepsze czy gorsze, pracującym aktorem. Nie miałem ani internetu, ani nawet komórki, czy też pracy... Lecz coś dobrego się stało. Dostałem słabo płatną pracę w teatrze, w sztuce o nazwie 'niedoskonała miłość'. Co mnie zaprowadziło do filmu "13 Księżyców", tego samego autora. To mnie prowadziło do następnych ról i następnych, i następnych... Pracowałem jako aktor od tamtej pory. Nie wiedziałem, że tak się sprawy ułożą.

W wieku 29 lat, odchodząc od przetwarzania danych, Byłem przerażony, ale to sprawiło, że stałem się niezmiernie głodny, literalnie. Nie mogłem się lenić. Teraz opowiadam tą historie ponieważ: Świat może powiedzieć tobie, że jeszcze nie możesz... Proszę Cię, nie zawracaj sobie głowy pytaniem o pozwolenie. Nie kłopocz się oznajmianiem światu, że jesteś już gotowy. Pokaż to. Zrób to. Zaufaj mi, pojawi się w tym rytm. Po prostu nie czekaj aż - tak jak ja - będziesz miał 29 lat zanim to odkryjesz. A jeśli tak się stanie, nie szkodzi. Niektórzy z nas nigdy tego nie odkryją, ale Ty tak. Obiecuję Ci to.

Dźwignij resztę swojego życia, która cię spotka. Nie szukaj określonych, specyficznych momentów. One nigdy nie nadejdą. Momenty, które Cię określają już się wydarzyły. I znów się będą wydarzać. Nie czekaj aż Ci powiedzą, że jesteś gotowy. Dostań się tam. Czekałem długo, gdzieś tam w świecie, zanim dałem sobie pozwolenie na porażkę.

Co powiedział Beckett? "Kiedy próbowałeś i kiedy zawiodłeś to bez znaczenia, spróbuj ponownie, ponownie ponieś porażkę, ponieś porażkę - lepiej, świat jest Twój. Traktuj każdego uprzejmie i rozświetl ciemną noc."

Dziękuję bardzo mocno, że zechcieliście mieć mnie tutaj z Wami.

- Peter Dinklage

poniedziałek, 24 października 2016

Zdobywanie umiejętności. Przyczyny braku postępów na bazie trzech czynników.


1. Klarowne cele i zdrowe nawyki na początku. > Nie udana próba wyznaczenia klarownych celów i stworzenia zdrowych nawyków na początku.
 
Kluczem jest wyznaczenie realistycznych, ale będących wyzwaniem celów. Spisanie ich na kartce i nakreślenia do nich odpowiednich planów działania, aby je osiągnąć. Oczywiście w trakcie procesu przypominamy sobie o tych celach i śledzimy nasze postępy. To jest dość proste, ale jest to ważny krok we właściwym kierunku.

2. Zrozumienie krzywej uczenia się jako opadającej krzywej zwrotów. > Oczekiwanie ciągłego rozwoju, podczas gdy rozwój każdej umiejętność polega na malejącej krzywej zwrotów.

Założenie, że będziesz cały czas tylko co raz bardziej się rozwijać mówi nam o nadmiernej pewności co do postępów w dłuższym terminie. Przez co w rezultacie okazuje się, że łatwo zaliczyć ugrzęźnięcie na płaszczyźnie, jeśli poziom wyzwań przerabianego tematu konsekwentnie nie jest podkręcany, by wybijać Cię z komfortowego rytmu.

W tym logarytmicznym ujęciu uczenia się potrzebne są dwa rodzaje założeń odpowiadające dwóm fazom rozwojowym (fazie szybkiego i fazie wolnego wzrostu)

W fazie szybkiego wzrostu (na początku) nacisk powinien być położony na tworzeniu długoterminowych nawyków. Podczas, gdy rozwój jest szybki początkowo powinniśmy troszczyć się o to, by osiągnięte rezultaty zostały zachowane, gdy już nasz wysiłek wkładany w ich nabycie ustanie.

W fazie wolnego rozwoju nacisk musi być położony na przełamywanie nawyków. Podczas tego okresu wolny wzrost jest często powodowany stwardniałymi rutynami. Konsekwentny i celowy wysiłek musi być włożony, by wychodzić po za strefę komfortu.

Istnieją jednak pewne zalety dotarcia do przejściowego okresu (między byciem całkiem początkującym, a zostaniem ekspertem), których nie powinniśmy zapomnieć tu wymienić.

Po usunięciu pierwszych przeszkód związanych z zaczynaniem od przysłowiowego "początku" lub też "zera", uczenie staje się co raz łatwiejsze, a zatem i przyjemność z realizowania się oraz mentalna wytrzymałość wzrastają. To oznacza, nie inaczej, zwiększenie ilości materiału (spraw) wstawianego do tego równania.

W tym czasie wychodzisz w stronę świata i zaczynasz żyć. Nie trenujesz już tylko formalnie regułek, ale serfujesz po wydarzeniach, w rozmaitych kontekstach, w różnych okolicznościach. Cały czas się uczysz, lecz więcej poprzez samą kreację, kontakt z ludźmi, łączność z nurtem wariantów. Nie spędzamy czasu na przyswajaniu czegoś z zewnątrz tylko po prostu gramy ze światem, analizujemy, wizualizujemy, doświadczamy i czerpiemy z tego frajdę. W ten sposób spędzimy wiele cennych godzin w przyjemnym stanie trwającym podczas kreacji. W tym procesie zaskakujących zmian będzie dużo mniej, zmiany będą wolniejsze, ale wtedy to już prawie przestanie mieć znaczenie. Zmieniamy perspektywę z dotarcia do jakiegoś pułapu, na rozkoszowanie się podróżą.

3. Dotarcie to pośredniego etapu i wychodzenie ze sfery komfortu. > Szybkie dotarcie do sfery komfortu i problem z jej opuszczeniem.

 Zastanów się. Czy chcesz by Twoje życie było świetne? Czy tylko chcesz uniknąć dyskomfortu? Jeśli nie musielibyśmy włożyć pracy, aby stworzyć swoją warstwę świata, to nie docenilibyśmy tego. Energia (myśli i zamiaru) określa wartość i znaczenie tego co się pojawia w naszej warstwie świata. Z czasem sama aktywność jest już nagrodą (ale o tym kiedy indziej). Mimo wszystko z tyłu naszej głowy znajduje się oczekiwanie, aby wszystko co chcemy przychodziło nam łatwo i bez żadnych starań.

Dlatego większość ludzi docierając do swojej podstawowej sfery komfortu zaczyna sobie mówić, że ten poziom jest wystarczająco dobry i osiadają na laurach. Podczas wejścia na ten autonomiczny etap tracimy świadomą kontrolę nad tym co robimy.

To co oddziela Sprawców (przez duże S) od reszty z nas to ich skupienie na technice, bycie cały czas zorientowanym na cele oraz odbieranie stale ustalonego feedbacku. Pamiętaj, kiedy chcesz być w czymś dobry, to ważniejsze jest jak spędzasz swój czas na praktyce niż ilość czasu spędzonego na niej. W zasadzie każda dziedzina specjalizacji podlega tej zasadzie co ma swoje podłoże w prawach tego świata.

Ciągła informacja zwrotna jest również bardzo ważna by skutecznie opuścić płaszczyznę w procesie uczenia się. Może Cię ona również utwierdzić w tym co robisz dobrze, przez co zyskasz więcej pewności siebie i pozwoli Ci uświadomić sobie, że jednak postępy się dokonują. Pozwala to wesprzeć pozytywne umysłowe nastawienie i utrzymuje to bycie zmotywowanym. Jednak nie można utknąć w pułapce "wystarczająco dobrze". Nie ma czegoś takie jak "wystarczająco dobrze" lub nawet wystarczająco. Wszystko ma znaczenie i to jak dużo energii inwestujesz też..






Reset. Gdy zachodzi potrzeba wślizgnięcia się na inną falę.

Koleżanka Transerferka podsunęła pomysł na tą technikę "Resetu". U niej jest to już zautomatyzowane i działa bardzo dobrze.
 
W skrócie:

Dążymy do umiejętności resetu, aby w sytyacji napięcia móc załatwić potrzebną nam sprawę konstruktywnie. Jest umiejętność, która wyćwiczona działa z sekundy na sekundę. Jednak by tak się działo niekiedy jest daleka droga. Najpierw warto ją stosować w formie techniki, a po wykonaniu odpowiedniej pracy będzie można ominąć okrężną drogę. Ja sam resetu nie stosuje, bo w sumie nie emocjonuje się przeważnie. Raczej dbam o swoje zbalansowany tonus swoich uczuć, niż daje się porwać emocjom. Jeśli tak się stanie to zostawiam sprawę i wracam do niej później, ale to moja strategia. Jak widać można dużo szybciej, u niektórych szybki reset jest wręcz niezbędny.

Procedura:
 
1. Najpierw trzeba się nauczyć świadomie odgrywać emocji, gdy się pojawiają. Obserwujemy je, pomagamy im płynąć. Angażujemy się w nie ale do wewnątrz tylko w formę ich wyrazu. Nie szkodzi jeśli będzie to trochę przerysowane. Pozwolić sobie działać pod wpływem emocji, ale trochę zwolnij i rób to świadomie.

2. Obserwuj jak uczucie jak ich amplituda ich maleje, przy takim świadomym ich przeżywaniu.

3. Następnie skupiamy się nad szybkim wracaniem do naturalnej równowagi. Tu trzeba zacząć od postawy ciała (wyprostowanej, ale luźnej) i oddychania (w to miejsce możesz wstawić coś z ćwiczeń energetycznych lub metodę przywracania koherencji, którą opisałem wcześniej).

4. I znów obserwuj, jak skraca się okres zdenerwowania.

5. Gdy opanowaliśmy te dwa elementy, to teraz uczymy się odwracania swojej uwagi. To działa w ten sposób, że czujemy impuls by wybuchnąć, ale się pod niego nie podłączamy. Możemy w takich chwilach pomyśleć "ale to bez sensu", "po co mi to, lepiej pomyślę o...." tak jakby robienie szybkiego uniku zanim jeszcze emocje w nas powstaną. Czasem się to nie uda, ale nawet po fakcie można sobie z przekory do siebie powiedzieć "pomyślę o zdarzeniu później, później się podenerwuje, teraz sobie ochłonę".

6. Zauważamy, że udaje nam się nie wchodzić w emocje, albo szybko je pomijać.

7. Opcjonalnie można dorzuć do tego technikę wspierającą. Na przykład wykorzystującą wyobraźnię w której ktoś, mówi do nas w bieliźnie, albo ma czerwony nos klowna, albo  wstawiasz sobie z otoczeniem w ramkę i oglądasz telenowelę :D

8. Klamrą która zamyka tą technikę jest możliwość, która pojawia się w naszym umyśle, że możemy wybrać inną interpretacje zdarzenia. Już nie chodzi o to, że coś z nami jest nie tak, tylko, że spotykamy człowieka z jakimś problemem lub potrzebą. Zaczynamy szerzej to wszystko postrzegać i z tego wachlarza możliwości wybieramy historię, której nie powstaje żadne zakłócenie.

Reset jest wtedy, gdy efekt tych wszystkich rzeczy potrafimy wprowadzić błyskawicznie w życie. Zmieniamy tak jakby scenariusz sytuacji i ześlizgujemy się na inną linię. Wiemy że nerwy nam nie pomogą, więc zamieniamy naszą interpretacje zdarzenia na inną i przez to nie wchodzimy w emocje.

Ludzie przekraczają granice wtedy kiedy wyczuwają i dają się ponieść nadmiernym potencjałom. Jeśli przestaniesz dostarczać energii do  takiego pieca to w konsekwencji będzie też miej okazji w których będziesz musiał tą technikę stosować.
 

środa, 19 października 2016

Momentum. Kilka słów wyjaśnienia.

O "momentum" (rozpędzie) możemy poczytać/usłyszeć przy filozofiach takich jak "The slight edge" lub "The compound effect". To nie jest nic skomplikowanego, ale najlepiej tego doświadczyć na sobie. Jestem w trakcie pisania zapoznawczego tekstu o "efekcie kumulacji". 

Jedni narzekają na ilość pracy i nie mogą sobie dać z nią rady, a inni robią wszystko od ręki i są w punkt. Różnica jest między nimi taka, że pierwsi muszą zużywać dużo więcej energii by się rozpędzać w swoim działaniu. Drudzy są już rozpędzeni utrzymują to i dużo mniej energii zajmuje im zrobienie czegoś z rozpędu. Nabranie rozpędu zużywa jakąś ilość energii, a potem trzeba jej dokładać, aby pęd się utrzymał. Lecz całościowo załatwimy dużo, dużo więcej spraw.

Podstawą i konstrukcją do tego jest mieć zajęcia tzw. ważne, ale nie pilne (bieganie, dieta, organizacja dnia, praca). Wykonywać je konsekwentnie, spójnie i systematycznie (rytmicznie). Człowiek będąc aktywny nabiera więcej energii, ona rośnie. Człowiek nie będący aktywny tej energii nie będzie miał.

W zasadzie ludzie lubią być aktywni, tylko wahadła stworzyły model, aby się wyhamowywać. Bo w wahadło samo przez się może przyjąć tylko specyficzną ilość energii, jeśli jest jej za dużo to przeważnie kończy się to kłótniami, frustracjami, zazdrością, próżnością szefostwa itp. Dlatego dla wahadła najlepsze jest by po pracy poplecznik wrócił do domu i usiadł przed TV oddając nadmiar energii.

Jeśli jednak się obudzimy, wyznaczymy własne zamiary i zaczniemy działać to na początku będziemy musieli się trochę namęczyć, ale kiedy nabierzemy już momentum to tej energii pojawi się więcej. Nie będzie nam jej brakować. Ludzie najpierw czekają na przypływ energii zanim zaczną działać, a to tak nie działa. Trzeba zacząć działać, aby energia mogła popłynąć. Wiem, czasem czytanie o tym wydaje się już męczące. Lecz to po części pozory.

Trzeba zmienić swoje podejście. Bo ww. filozofie nie mówią o drastycznych zmianach i oddaniu się nagle jakiemuś tyraniu na rzecz czegoś... Nie. One tu idą na równi z TR. Najpierw odzyskujemy świadomość i zmieniamy sposób myślenia. Następnie zabieramy się za drobne rzeczy, które nie wymagają jakiegoś wielkiego poświęcenia, są malutkie (ale dla nas i w tej filozofii) ważne. Przejść jeden km więcej, odpuścić sobie jeden serial, przeczytać 10 stron książki, zjeść jedną kanapkę mniej. To wszystko systematycznie, konsekwentnie, codziennie, spójnie. Takich zmian w życiu przeważnie nie dostrzegamy i już na pewno nie doceniamy, a to one powtarzane cały czas w dłuższym okresie czasu decydują kim jesteśmy, jak nam się powodzi, co mamy, jak się czujemy.

Z nabieraniem momentum jest jak z podróżą kosmiczną. Rakieta zużywa 95% paliwa na sam start by oderwać się od przyciągania ziemskiego i opuścić atmosferę. Kiedy już wejdzie w przestrzeń kosmiczną to leci siłą rozpędu i lot zabiera jej bardzo mało energii, przeważnie potrzebnej do korekcji toru. Tak samo jest z nami, kiedy po latach pasywności zabierasz się za działanie to nie będzie łatwo. Za to będzie to dość proste. Zrób coś aby było lepiej. Coś małego i to powtarzaj codziennie. Potem dodaj coś jeszcze. Działanie takie obudzi w końcu w tobie puls energii.

Na dzisiaj to tyle. Pozdrawiam Was Ciepło.

poniedziałek, 17 października 2016

Kilka sposobów, by usunąć toksyczne ego, które niszczy Ci życie. Cz. 2.

Kolejna porcja przykładów jak pracować nad świadomością, aby uciec przed toksycznym działaniem ego. Jak wam idzie z opanowywanie zagadnień z pierwszego wpisu #1 ?
 
  • Unikaj wygodnych rozmów (i zajęć), aby wziąć się do działania.

"Jeśli a oz­nacza szczęście, to a = x + y + z; 
x - to pra­ca, y - roz­rywki, z - umiejętność trzy­mania języ­ka za zębami." 
- Albert Einstain

  Nie raz wzięcie się do roboty daje wrażenie "wchodzenia w pustkę". Chcemy za wszelką cenę tego uniknąć kojarząc tą pustkę z cierpieniem. Próbujemy z tym walczyć i ponosimy porażkę, wygrywa lenistwo. Nie to kreatywne, ale te apatyczne, wysysające siły i energię. Rozpoczynając robotę będziesz czuł pustkę, będziesz czuł opór. Nie walcz z tym i nie licz na to, że to uczucie zniknie przy pomocy jakiejś sztuczki. Jedynym sposobem jest zmiana myślenia, tak by nie kojarzyć tego stanu z cierpieniem. Przestań uciekać i pójdź dalej. Może się okazać, że odnajdziesz w tym przypływ energii, którego się nie spodziewałeś. To tak jak z zimnym prysznicem lub "morsowaniem". Po pewnym czasie staje się to zbyt dobre, aby z tego rezygnować. Nie postrzegaj pracy jako obowiązku lub wymogu. Niech stanie się ona narzędziem kreowania własnej osoby. 
  • Pozbądź się pychy, próżnej dumy i zarozumiałości za nim Cię one zniszczą.

 "Bogowie chcą zniszczyć tych, 
których najpierw obwołali dobrze rokującymi." 
- Cyril Connolly

Początkowa pycha i duma mogą sprawić, że zbłądzisz. Każdego dnia  przypominaj sobie jak dużo Ci zostało jeszcze do zrobienia zamiast rozwodzić się nad tym ile już zrobiłeś. Pokora jest lekarstwem na pychę. Skup się na teraźniejszości, a nie własnej historii. Jeśli dasz się urzec swojej własnej historii i staniesz się zbyt pewny siebie i zarozumiały to szybko zdarzy się coś co spuści z Ciebie nadmierne powietrze. Wtedy to mocno zaboli. Twoje dzisiejsze sukcesy nie gwarantują niczego w przyszłości. W dynamicznym świecie nie możemy liczyć na to, że spotka nas "aha moment" i już od tego czasu wszystko będzie gładko. Lekarstwem jest zdrowa pokora i wiedza, że to nad czym pracujesz jest większe od Ciebie.

  • Naucz się kierować sobą i innymi.
Dobre zarządzanie polega na przedkładaniu tego, 
co ważne, nad to, co pilne. 
- Michael Ward
 
Bycie bystrym, poprawnym, czy nawet geniuszem nie wystarczy. Nie można wszystkiego kontrolować. Przeskakiwanie z jednej rzeczy na drugą, z jednego projektu do drugiego może dawać emocjonalne nagrody dla ego mającego poczucie bycia w centrum wydarzeń. Ten sposób nie prowadzi jednak do rozwoju zarówno firmy/zespołu jak i osobistego. Organizacja w której wyznaczone będą jasne kierunki na dłuższe okresy czasu i trzymanie się ich jest kontr-intuicyjne dla ego, ale budujące dla Ciebie i twoich przedsięwzięć.

  • Naucz się bezwzględnie mówić nie dla rzeczy, które nie mają dla Ciebie znaczenia.
 Gdy nie wiesz, do którego portu płyniesz, 
żaden wiatr nie jest dobry.
- Seneka Młodszy

Przydatną umiejętnością jest przebywanie w stanie nazywanym przez wielkiego filozofa Seneke - Eutymią. Jest to spokój wynikający z wiedzy do czego się dąży, nie będąc przy tym rozproszonym przez inne czynniki. Aby to osiągnąć trzeba prowadzić ze sobą szczery dialog i dowiedzieć się jakie są nasze priorytety. Kiedy tak się stanie trzeba odrzucić resztę. Jest to nauka mówienia nie. W pierwszej kolejności mówimy nie do ego, które jest nienasycone i chce wszystkiego.


Pamiętajcie, że ważne jest nie tylko o tym przeczytać. Trzeba chociażby wolnym tempem, ale konsekwentnie opanowywać te rzeczy w praktyce. :)

sobota, 27 sierpnia 2016

Kilka sposobów, by usunąć toksyczne ego, które niszczy Ci życie. Cz. 1.

Wszyscy mamy ego. To dobrze, w końcu do czegoś ono służy, prawda? Jednak pewnie już zdążyliście się w swoim życiu przekonać w jaki sposób może być ono dla nas ograniczające. Nadmierna wiara w naszą wspaniałość może ograniczać naszą kreatywność. Zapatrzenie w siebie może zniszczyć w naszym życiu wszystko z czego w innym wypadku moglibyśmy się cieszyć i co moglibyśmy odświętnie celebrować.

Zadamy sobie w końcu pytanie czy istnieje sposób, by negatywne aspekty ego utrzymywać pod kontrolą i nie pozwolić im się zbliżać do naturalnie wypływającego z życia bogactwa? Co pomoże powstrzymać nas przed wchodzeniem w zasysającą nasze siły pętlę energetyczną? Odpowiedź jest zasadniczo prosta – ŚWIADOMOŚĆ. Lecz gdy już sobie jej udzielimy, to czeka nas troszeczkę pracy, aby faktycznie ją utrzymać.

Zainspirowany tym tematem postanowiłem podzielić się serią wpisów ze sprawdzonymi wskazówkami, które pomogą nam zachować trzeźwość i klarowność umysłu oraz rozbudzą w nas kreatywność i dobrze pojmowaną pokorę. One zadziałają, jeśli będziesz działać w zgodzie z nimi.

  • Zaadoptuj do swojego postrzegania „umysł początkującego”.

Epiktet powiedział coś w stylu: 
~”Nie da się nauczyć tego o czym myślimy, że już to wiemy”. 

Kiedy pozwolimy ego zadecydować o tym, że mamy już wyrobioną opinię, że już coś znamy (więc znamy to dobrze), to zatrzymuje nas to od prawdziwej nauki. Żeby przypomnieć sobie jakie to uczucie posiadać „umysł początkującego” to wybierz sobie jakiś temat, o którym nie masz absolutnie żadnego pojęcia – udaj się do księgarni lub biblioteki lub ściągnij sobie jakiś materiał. Uświadom sobie jak dużo jeszcze nie wiesz. Niech ten „świeży umysł” stanie się dla Ciebie standardowy przy podchodzeniu do kolejnych spraw (wcześniej uznanych za wiadome). Nie koniecznie zmieni się Twoje zadanie, ale perspektywa i wiedza mogą się pogłębić. Będzie w tym wszystkim więcej empatii i wyczucia. Mniej razy przeoczysz rzeczy które będą istotne i inne niż te z Twoich założeń. Pozwól wypłynąć naturalnej ciekawości, bez narzuconego przez umysł z góry szablonu.

  • Skoncentruj się na swoim działaniu, nie na wynikach. 

Każde nowe i kreatywne działanie napotyka na punkt w którym coś wymyka się spod kontroli. Nie możemy dopuścić by to nas zablokowało i sparaliżowało. Przychodzi mi na myśl rada sławnego trenera John'a Wooden'a: „Sukces jest stanem spokoju umysłu, który otrzymał w rezultacie bezpośrednią satysfakcję w przeświadczeniu, że podjąłeś wysiłek by dać z siebie wszystko co najlepsze, by stać się najlepszą wersją samego siebie, którą masz możliwość się stać”. Zaangażowanie z którego wynika satysfakcja i rozwijanie się – to się liczy. Skup się na tym. Zewnętrzne nagrody to tylko ekstra dodatek. Będziesz na drodze do mistrzostwa ego, jeśli zamiast próby kontrowania nurtu wydarzań i innych ludzi skierujemy uwagę na zarządzanie sobą w tym nurcie, kontrolę własnego zachowania i odpowiedzi na zdarzenia.

  • Wybierz zamiar, kierunek i znaczenie, zamiast pasji, ekscytacji i hurra optymizmu. 


„Najwyższy stopień braku pewności, podczas gdy jest najgorszy
Jest pełny intensywnej pasji.”
- Willliam Butler Yeats

Pasja nas rozpala, tylko po to byśmy szybko się wypalili. Jest ZASADNICZA różnica między pasją, a ZAMIAREM, jak i między podążaniem, za wołaniem Duszy, a „chciejstwem”. Podążać należy nie za pasją (wielkim – ale nietrwałym – uczuciem), na której jak pokazuje wiele życiowych przypadków oprzeć się nie można i nie zawsze prowadzi do dobrych rezultatów. Potrzebujemy znaczenia, w jego kontekście też można mówić o pewnej pasji, pewnym zamiłowaniu, ale jest to połączone z posiadaniem silnego POWODU dla którego coś robimy. Pasja oznacza trwające w określonym czasie „uczucie” i podążanie za czymś nie jasnym dla nas, dalekim i obcym. Nastrój ma to do siebie, że mija, a cel może nam zniknąć z oczu. Znaczenie, to takie jakby przeświadczenie, część nas samych, czymś niezmiernie klarownym i bliskim, nie podążamy za jakimś zewnętrznym celem, tylko mamy kierunek (w obrębie którego posiadamy opcje, a przez to kontrolę). To nasza własna linia w przestrzeni wariantów, która nie może nas źle poprowadzić.

Gdy zaślepieni jesteśmy do tego stopnia pasją, że nie dostrzegamy obiektywnych i prawdziwych wątpliwości otoczenia – to tylko ego. Czyste i destruktywne ego. Samo-zaabsorbowanie odbywające się kosztem rzeczywistości. To choroba wszystkich działaczy, o których nigdy nie słyszałeś bo zatonęli zanim ich własne statki wypłynęły z portu. Jak wszyscy inni dyletanci, mieli oni pasję, ale zabrakło czegoś innego (zamiaru?). Aby było jasnym – nie mówię tutaj o troszczeniu się o coś. Mówię o pasji innego rodzaju. Mówię o nieokiełznanym entuzjazmie, nadmuchiwaniu bańki z energią do czego przekonują nas nasi „nauczyciele” i „guru” jako najważniejszego dla nas kapitału. Słuchamy tego co lubimy słuchać, ale nie wiele z tego wynika.

Na dziś tyle. Proste zasady, ale sprawdźmy jak nam wyjdzie wdrożenie ich. :)